Białe jest białe: Tęcza na fejsie

Fot. pixabay.com

Zakwitły kolorami twarze znajomych na fejsbuku. Radość zapanowała, że świat normalnieje – słowo  „tolerancja” odzyskuje swe dawne znaczenie, znikają podziały, każdy ma prawo być sobą, Ameryka po raz kolejny pokazała światu, co tak naprawdę oznacza demokracja i wolność.

Jaka szkoda, że nie mieszkam w Ameryce. Co mi po kolorowych zdjęciach jednych znajomych, skoro inni oddychają z ulgą, że w gronie ich najbliższych nikt nie deklaruje poparcia dla legalizacji małżeństw jednopłciowych za oceanem. Z czego tu się cieszyć, skoro nasze polskie piekiełko gotuje się od nienawiści i odmienność zawsze jest dobrą okazją, żeby kogoś zgnoić. Nawet po śmierci można kogoś hejtować do woli, bez żadnych konsekwencji. Fejsik aż huczy od historii nastolatka, któremu koledzy zgotowali piekło nie tylko przed śmiercią, ale i po. Staram się zrozumieć, co kieruje ludźmi, którzy wylewają z siebie na innych bluzgi i pomyje. Mam kilka hipotez:

  1. Bezkarność – zawsze chcieli zrobić coś naprawdę szalonego, złamać reguły, wyrazić swoje poglądy, ale nie mieli odwagi. Teraz, w dobie internetu – anonimowego ścieku – mogą wszystko i co im zrobisz? Zwłaszcza, że ludzie znani, a nawet na stanowiskach, np. politycy, też bezkarnie opluwają innych. Jest więc na kim się wzorować.
  2. Zawiść – to najmocniejsza z moich hipotez. Żyjemy w czasach wielkiej zawiści. Za kilka wieków potomni nadadzą XXI wiekowi przydomek Złota Era Hejtu, ze szczególnym podkreśleniem Nadwiślańskiej Fali i jej wkładu w niepokój na świecie. Bardzo mi smutno, kiedy obserwuję, jak wszyscy wszystkim czegoś zazdroszczą. Bo to oznacza tylko jedno: jesteśmy tak pełni kompleksów, że aż się przelewa. I z tego wynikają oczekiwania, że nikt nie powinien odstawać. Bo jeśli jest: ciut ładniejszy, brzydszy, bardziej zadbany, oczytany, zamożniejszy, biedniejszy, zaradniejszy, grubszy, chudszy, zdolniejszy, głupszy – to wszystko jego wina. A powinien być taki sam jak my. Czasem mam wrażenie, że jedynie armia klonów miałaby szansę na względnie spokojny byt. I tu chwila refleksji nad czasami komuny. Wtedy odgórnie wszyscy mieli być tacy sami, co powodowało bunt na dole i dążenie do indywidualizmu. Teraz możemy realizować się według własnego pomysłu, ale jak widać też nie jest to najlepsza opcja, bo bliźni lubi, jak jesteś taki jak on. Może w Polsce, wzorem Niemiec, rząd powinien zainicjować kampanię, która pomoże rodakom pozbyć się kompleksów, uwierzyć w swoje zdolności, poczuć dumę z tego, kim jesteśmy i gdzie mieszkamy? Narodowa jedność, która pojawia się tylko okazjonalnie, w szarej codzienności rozsypuje się na miliony bytów, którym brak pewności i wiary w siebie. Szarość gwarantuje bezpieczeństwo, tęcza przestaje się podobać.
  3. Brak mózgu – albo jego śladowa ilość. Ta kwestia nie wymaga chyba rozwinięcia.

Gdzie doprowadzi nas ta nienawiść? Dlaczego przeszkadzają nam geje, lesbijki, a ostatnio nawet tęczowe twarze? Czemu kościół piętnuje dzieci poczęte in vitro? Dlaczego nie jesteśmy ciekawi inności? Dlaczego chcemy być szarą masą, którą tak łatwo manipulować? Chińskie przysłowie mówi: „Orzeł lata sam, owce chodzą stadami”.  My przecież mamy orła w godle.

/Plotkara/

Słyszałeś ciekawe ploteczki? Podziel się nimi z Plotkarą! Już teraz ślij maila na adres [email protected]

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje artykuł "Białe jest białe: Tęcza na fejsie"

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *