Białe jest białe: Niebieski dach

Fot. Legio24

Jakoś bez echa w lokalnych mediach przeszła informacja o podpisaniu przez prezydenta Komorowskiego ustawy krajobrazowej. Sukces odtrąbił na swoim fejsbukowym profilu tylko starosta, pokazując się w towarzystwie głowy państwa, więc pewnie nie o ustawę, a o co innego tu chodziło. A szkoda, bo ta akurat ustawa może mieć znaczący wpływ na życie szarego mieszkańca. Może bowiem zmienić radykalnie wygląd miejsca, w którym się osiedlił.

Nasze społeczeństwo obywatelskie niespecjalnie dba o swoje otoczenie, no chyba, że to otoczenie szczelnie ogrodzone i odgrodzone od innych, tzw. własność prywatna. Przestrzeń publiczna czyli niczyja, nie jest obiektem głębszego zainteresowania. A bardzo często decyzje prywatnych właścicieli mają wpływ na jej wygląd. Bo jedziesz sobie obywatelu publiczną drogą, a przy niej na prywatnym terenie kwitną reklamy Adasia, biją po oczach krzyczące neony i zasłaniają normalny widok. Odwracasz z obrzydzeniem głowę, piszesz oburzony do prezydenta miasta, a ten bezradnie rozkłada ręce: „Takie mamy prawo, wolność Tomku w swoim domku”. Otóż zdziwisz się obywatelu, ale nie do końca jest tak, jak myślisz i jak ci odpowiada prezydent. I nowa ustawa krajobrazowa nie ma tu nic do rzeczy. Jest jeszcze jeden ważny dokument, którym prawie nikt się nie interesuje – miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Tam to kilka lat temu zapisano, że dachy w Legionowie muszą być brązowe, czerwone lub szare. Nikt oczywiście nie każe wymieniać dachu, który już istnieje, ale nowy legionowski dach od 2013 r.  musi być w stonowanych wymienionych wyżej kolorach i basta. Tako rzecze „Uchwała Nr XXXII/424/2013 Rady Miasta Legionowo z dnia 22 maja 2013 r.” Kiedy opowiadałam o tym rozwiązaniu znajomemu z sąsiedniej wsi, wzburzył się bardzo, że ktoś daje sobie prawo do decydowania o kolorze jego prywatnego dachu. On, gdyby mieszkał w Legionowie, zrobiłby sobie dach niebieski i wara od jego własnego podwórka.

Dyskutowaliśmy o tym długo i burzliwie, bo dla mnie komfort mieszkania w pięknym miejscu ważniejszy jest od prywatnych preferencji kolorystycznych. Gdyby na Santorini – greckiej wyspie, znanej z urokliwego klimatu, który tworzą białe domy z niebieskimi dachami – pojawiły się budowle we wszystkich kolorach tęczy, pewnie turyści nie odwiedzaliby jej tak tłumnie, bo straciłaby swój niepowtarzalny charakter. Nie wiem, czy lokalne władze Santorini uregulowały przepisami kolorystykę architektury. Jeśli nie, pilnują jej mieszkańcy. Być może dla atrakcyjności turystycznej, być może dla siebie, bo lubią mieszkać w ładnym miejscu. Może narzuca im to lokalna tradycja, a oni ją szanują.

U nas sprawy mają się inaczej. Prywatne jest święte, a miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego wcale nie służy takiej organizacji przestrzeni, żeby stawała się coraz piękniejsza i wygodna dla tubylców. Raczej jest polem walki różnych interesów, bo jak inaczej wytłumaczyć wysyp bloków i dyskontów w najbardziej dogęszczonym mieście, gdzie rozpaczliwie brakuje zieleni, przestrzeni, a Park Zdrowia wciska się pomiędzy stację benzynową,  przepompownię ścieków i najbardziej ruchliwą ulicę?

Nie wierzę w cudotwórczą moc ustawy krajobrazowej. Kilka lat temu Kraków z sukcesem usunął szpecące reklamy z Rynku Głównego. Ustawy jeszcze nie było, wystarczyła determinacja samorządu i mądre decyzje. Legionowskiemu samorządowi wystarczają stonowane brązowe, szare lub czerwone dachy.

/Plotkara/

Od redakcji:
Białe jest białe to nowy cykl felietonów w Legio24.pl, które poruszają trudne i często kontrowersyjne tematy, prosto z naszego lokalnego – ale nie tylko – podwórka. Zachęcamy do przesyłania Państwa uwag i przemyśleń na tematy poruszane w felietonach na adres [email protected]

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje artykuł "Białe jest białe: Niebieski dach"

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *