Białe jest białe: Najważniejszy dzień w życiu

Fot. pixabay.com

W tym domu przemówił Bóg – głosił napis na tabliczce przy kościelnym ogrodzeniu. Wsłuchałam się zaintrygowana, bo zaciekawiło mnie, co mówi wiernym.

Nie usłyszałam jednak bożego głosu, ale bardzo dobrze słychać było wywody lokalnego księdza i sekundującej mu szkolnej katechetki. I rzekł ksiądz: dzieci przyjmujące po raz pierwszy święty sakrament spotykać się będą na mszy w kościele w pierwszy wtorek miesiąca o godzinie 18.00, począwszy od października, a od marca – w każdy wtorek. Nie interesuje mnie, czy mają na to czas, czy rodzice mają z kim zostawić wtedy młodsze dzieci i czy to nie zaburzy domowego rytmu na wiele miesięcy.

Podczas pierwszej komunii wszystkie dzieci mają być ubrane w jednakowe stroje, tak dziewczynki, jak i chłopcy. Nieważne, czy rodzice mogą wydać kilkaset złotych na uszycie specjalnego stroju tylko na tę okazję. Każdy rodzic uiści opłatę na pokrycie udekorowania kościoła, zakupu pamiątkowych różańców dla dzieci oraz dla organisty, który zagra podczas tej uroczystej mszy. Z tych pieniędzy wykonane będą również pamiątkowe zdjęcia, chociaż bez problemu rodzina mogłaby poradzić sobie w tym zakresie samodzielnie. Rodzice podzielą się dyżurami, aby wysprzątać kościół przed uroczysta mszą.

I rzekła katechetka: dla księdza proboszcza kupimy w prezencie nowy ornat, więc trzeba zebrać składki od wszystkich rodziców. To drogi prezent, ale przecież musimy godnie podziękować księdzu za to, że pełniąc służbę bożą udzieli dzieciom sakramentu. Nie oczekujcie, że to rodzicom ksiądz podziękuje za to, że przyprowadzili dzieci do kościoła. Firma, która szyje stroje komunijne, przyjedzie zdjąć miarę z dzieci tylko raz. I jeśli ktoś w tym terminie nie będzie mógł być obecny, to jego problem. Wszyscy złożą się na dary składane przez rodziców podczas mszy. To wprawdzie nie jest żaden element liturgii, ale pięknie wygląda, no i taką mamy tradycję, a tradycja i piękny wygląd są przecież najważniejsze podczas pierwszej komunii.

W czasie spotkań w kościele nie będziemy rozmawiać o tym, czym jest sakrament komunii, nie będziemy tłumaczyć dzieciom ich językiem, po co do niego przystępują, nie będziemy oswajać nieznanych dla nich emocji ani zachęcać do indywidualnej rozmowy z Bogiem. Dużo ważniejsze jest, aby wyklepały na pamięć modlitwy, których i tak nie pojmują, za które dostaną oceny, a najważniejsze, by nauczyły się klękać równo na komendę, śpiewać piosenki w odpowiednim momencie mszy i recytować pięknie wierszyki dla księdza proboszcza oraz zebranej rodziny.

Muszą też być ciche, posłuszne i grzeczne, aby żadnym ekscesem nie zepsuć tego dnia, zwłaszcza księdzu. I rzekła jeszcze katechetka do rodziców przy dzieciach, po mszy w kościele: wasze dzieci nie potrafią zachować się na mszy. Hałasują i biegają, kręcą się w ławkach i gadają między sobą. Jak wy je wychowujecie? I na koniec dodała: podczas tej najważniejszej mszy, jeśli któreś dziecko będzie musiało skorzystać z toalety, nie wolno mu przechodzić przez zakrystię, bo to może przeszkadzać księdzu. Musi obejść kościół na zewnątrz i wejść od drugiej strony.

Posmutniałam, słysząc te słowa, bo chciałam, by dla nas wszystkich dzień pierwszej komunii był wyjątkowym, głębokim przeżyciem. Chciałam usłyszeć słowa otuchy, poczuć wspólnotę z innymi rodzinami, skupić się na sprawach ważnych i być blisko mojego dziecka, przejętego i zaciekawionego, wypełnionego dziesiątkami pytań, na które mieliśmy razem poszukać odpowiedzi.

W tym domu przemówił Bóg?

/Plotkara/

Od redakcji:
Białe jest białe to nowy cykl felietonów w Legio24.pl, które poruszają trudne i często kontrowersyjne tematy, prosto z naszego lokalnego – ale nie tylko – podwórka. Zachęcamy do przesyłania Państwa uwag i przemyśleń na tematy poruszane w felietonach na adres [email protected]

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje artykuł "Białe jest białe: Najważniejszy dzień w życiu"

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *