Aj low Legionowo

fot. pixabay.com/Legio24.plfot. pixabay.com/Legio24.pl

Zakochaj się w Warszawie! Magiczny Kraków. Wrocław – Miasto Spotkań. Lublin – Miasto Inspiracji. I love NY… Zaraz, nie! Jaki New York? I love Legionowo! Nowy Jork niech zapomni o swoim ponad czterdziestoletnim sloganie. Teraz będzie go używało Legionowo, w celu wzmocnienia legionowskiego patriotyzmu. Co więcej – jak wyjaśnia prezydent Smogorzewski na łamach „Gazety Powiatowej” – u podstaw tego błyskotliwego rozwiązania leży przekonanie, że „obecny symbol graficzny odzwierciedlający hasło promocyjne Legionowa jest niezgodny z obecnie obowiązującymi trendami graficznym i w związku z tym zostanie zmieniony przy okazji aktualizacji strategii marki miasta”. Wszystko jasne zatem!

Skoro nasz symbol graficzny się zestarzał, trzeba skorzystać z tego, który jest używany od prawie pół wieku za oceanem. Stamtąd przecież przychodzą najnowsze mody. Ten trochę długo do nas docierał, ale wreszcie jest i możemy (?) go wykorzystać, by zabłysnąć nowoczesnością i być nareszcie trendy (czyt.: trendi).

Logika tego pomysłu poraziła mnie niebywale. Takie proste i genialne rozwiązanie! Nowy Jork ze swoim hasłem jest słynny na cały świat. Teraz Legionowo ma również szansę stać się sławne, zwłaszcza, że postawiło na nowoczesne trendy graficzne. Są jednak tacy, którzy mają wątpliwości, czy powinniśmy decydować się na kopiowanie jednego z najsłynniejszych sloganów promocyjnych na świecie. Legionowska radna dopytuje się także o jego związek z obecnym hasłem promocyjnym „Legionowo. Porusza!”.

I ja przez chwilę wątpiłam w siłę sloganu, który jest już tak ograny, że wykorzystują go liczne wydarzenia, projekty i reklamy. Czerwone serduszko poprzedzone „I” (czyt.: aj) wyraża miłość do kawy, ketchupu, taty, ukochanego, sexu, techno, Krakowa, pizzy i muzeum. Oraz pewnie setki innych osób i zjawisk. Na pewno nie sposób odmówić mu przekazu emocjonalnego, ale w siłę wzmacniania lokalnego patriotyzmu trudno uwierzyć, szczególnie gdy odbiorcą jest osoba nieznająca języka angielskiego. Poczucie wspólnoty i miłości do „małej ojczyzny” nie rodzi się pod dyktando prostych haseł, potrzebuje treści i wspólnych przeżyć. Gadżety promocyjne sprawy nie załatwią, nawet gdy cieszą się niezwykłą popularnością (jak to zwykle z darmowymi gadżetami bywa).

Prezydent wątpliwości jednak nie ma i uspokaja radną, że jest to slogan pomocniczy i został wymyślony przez pracowników ratusza w ramach „kreatywności służbowej”. Ufff… czuję, że jesteśmy w dobrych rękach, przynajmniej jeśli chodzi o promocję.

/Anna Szczepłek/

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje artykuł "Aj low Legionowo"

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *