Zegrze: Szkolenie dla organizacji proobronnych w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki

Lutowe szkolenie dla organizacji proobronnych w CSŁiI w Zegrzu, Fot. kpt. Krzysztof BARAN, por. Marcin Sochoń

W sobotę (25.02) zegrzyńskie Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki wspólnie z Biurem do Spraw Proobronnych zorganizowało szkolenie z zakresu łączności dla przedstawicieli organizacji proobronnych. Przedsięwzięcie odbyło się w ramach programu “Paszport do współpracy pododdziałów organizacji proobronnych z jednostkami wojskowymi Sił Zbrojnych RP”. W szkoleniu uczestniczyło 66 przedstawicieli organizacji proobronnych z całej Polski.

Na samym początku szkolenia Komendant CSŁiI, płk dr Ireneusz Fura zapoznał uczestników z przeznaczeniem i podstawowymi zadaniami realizowanymi przez jedyny ośrodek w kraju, kształcący od 1919 roku kadry wojsk łączności dla potrzeb Wojska Polskiego. Natomiast Dyrektor Biura do Spraw Proobronnych, Waldemar Zubek przedstawił podstawowe założenia szkolenia organizacji proobronnych.

Po teoretycznych wystąpieniach rozpoczęło się praktyczne szkolenie z zakresu budowy, przeznaczenia i zasad użycia środków łączności. Szkoleni zapoznani zostali z podstawowymi przepisami prowadzenia korespondencji radiowej, a także sprzętem łączności będącym na wyposażeniu CSŁiI.

Uczestnikom zaprezentowana została również Sala Tradycji, w której przedstawiciele różnych organizacji proobronhych pozostawili oznaki rozpoznawcze swoich jednostek.

/ktp. Krzysztof Baran-CSŁiI, red./

10 razy komentowano artykuł "Zegrze: Szkolenie dla organizacji proobronnych w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki"

  1. Kwiatkowski z Legionowa | 13/03/2017, godz. 21:33 |

    Cieszy mnie poryw patriotyzmu i bojowe nastawienie naszej młodzieży, ale sami Panowie widzicie, że “zagospodarowanie” tych wartości jest mizerne i nieusystematyzowane. Widzę tu dużo pracy, gdyż samym patriotyzmem nie powstrzyma się wrogich czołgów ani nie nakarmi oddziałów. To wszystko ma funkcjonować w ramach systemu obronnego, a nie dorywczo. Panie Marcinie sam Pan widzi, że nie jest Pan dla mnie partnerem do dyskusji. Poza dziwnymi odwołaniami do poprzedniej epoki nie przedstawił Pan nic logicznego. Pana wpisy to karczemne pyskowki. Nie mam zamiaru dalej prowadzić dyskusji na Pana poziomie.

  2. Panie Kwiatkowski: nie mam żadnej pewności wobec kogokolwiek, jak zachowa się w sytuacji kryzysowej. Pan chce żeby ci młodzi ludzie byli komandosami, bo jak nie to są nieprzydatni. A ja wychodzę z założenia, że każdy powinien być przeszkolony na wypadek wojny, klęski żywiołowej, ataku bronią niekonwencjonalną, pożaru, pierwszej pomocy itp itd. Pan tego nigdy nie pojmie, bo ma Pan swój świat znawcy obronności (i wszystkiego innego jednocześnie) wykształtowany za czasów PRL-u, i tak jak od Pana wymagano żeby liczył Pan naboje wystrzelone na poligonie, tak i Pan dziś wymaga od młodych chłopaków Bóg wie czego, zamiast uznać np że “dobrze że zrobili zainteresowanym chociaż takie szkolenie zapoznawcze bo być może któryś z uczestników zechce zgłębić tę wiedzę i pójdzie do Wrocławia”. Ale to nie jest dla Pana w ogóle do przełknięcia, prawda?
    Panie Edmundzie, zgadzam się z Panem całkowicie. Pozdrawiam!
    Czas kończyć kopać się z koniem.

  3. Panowie, po co te przepychanki? Słowa “jednodniowe szkolenie” to przerażające nadużycie. W jeden dzień to mogą wyszkolić ze sprzętu na zdjęciu nr. 7. Serio, to oni tylko zobaczyli, jak sprzęt łączności wygląda, a i tak gwarantuję, że za tydzień może ok. 1% z nich będzie w stanie powtórzyć jakąkolwiek nazwę sprzętu, pomijam taktykę łączności wtłaczaną przez min. 2-3 lata na uczelniach wojskowych. Szkolenie z jednego typu aparatowni to min. 2 tyg. i też w zasadzie efekt poznawczy będzie. Nie mniej nie odmawiajmy im chęci, takich zapaleńców w armii zawodowej brakuje.

  4. Kwiatkowski z Legionowa | 13/03/2017, godz. 13:35 |

    Nie próbuję Pana obrażać bo sam Pan się obraża i tu nie trzeba mojego wysiłku. Proszę teraz napisać, do jakich działań będą wykorzystani Ci pseudo-zolnierze. Kto będzie wydawać im rozkazy, egzekwować ich wykonanie, żywić, wyposażać, leczyć, itd…. Jaka jest pewność, że nie uciekną gdy pojawią się pierwsze trupy? Proszę trzymać się tematu i nie fantazjowac, tym bardziej, że Pana wiedza obronna jest znikoma, typowa dla “chłopaków z organizacji paramilitarnych”

  5. Wojsko zawodowe jako całość to jest 10 w porywach do 20% prawdziwych żołnierzy. Reszcie faktycznie mogą dorównać chłopaki z organizacji paramilitarnych. Tu się zgadzam z Panem, że sytuacja naszej armii jest tragiczna. Ale nie jest to powód aby odmawiać chłopakom możliwości nauki i zapoznania się ze sprzętem. Brzmi mi Pan jak typowy emerytowany wojskowy. Nie potrafi wogóle wziąć pod uwagę czynnika dydaktycznego. Umie Pan tylko próbować obrażać, gdy coś przekracza Pańskie pojmowanie. Jednak powtórzę się: mentalność PRL-u jest już dawno za nami. Życzę Panu wielu refleksji nad samym sobą, bo proszę mi wierzyć, nie jest Pan najmądrzejszy.

  6. Kwiatkowski z Legionowa | 12/03/2017, godz. 17:17 |

    Szanowny Panie,
    Naród który nie chce utrzymywać własnej armii, będzie utrzymywać obcą, znacznie większą i droższą. Formacje niedzielnych żołnierzyków nie zastąpią regularnej armii. Jeśli już ktoś myśli poważnie o obronie naszego kraju to powszechnej służby wojskowej i wyszkolonych rezerw nie zastąpią jakieś grupy żołnierzo-podobne, zżerające budżet obronny. Doświadczenia ukraińskie pokazują, że uzbrojeni ochotnicy nie zawsze słuchają poleceń naczelnego dowództwa. Do pozostałych Pana rozważań nie odnoszę się, bo są dowodem niskiego poziomu inteligencji i braku kultury.

  7. Z tego co przeczytałem w artykule, młodzi ludzie uczyli się obsługi radiostacji, co na moje oko, nie zagraża ich życiu. Lepsze to, niż żłopanie piwska z nudów pod blokiem. Jeśli na wszystko mamy patrzeć w ten sposób, to od razu popełnijmy seppuku, bo militarnie nie mamy szans z naszymi sąsiadami z zachodu i wschodu. Tu jednak chodzi o zaszczepienie wiedzy i wartości, a nie trepowskie podejście. Pan jak mniemam od razu po narodzinach był przeszkolony i przygotowany na wszystko. No cóż, nie każdy może być takim ideałem, często potrzeba czasu i dobrych mentorów. Żadne miliardy dolarów nie zrobią z człowieka żołnierza, są jeszcze inne czynniki formowania i kształcenia. Jeśli z góry przekreślamy wszystko i wszystkich, to ja się pytam: po co robić cokolwiek? Idź kup Pan tym mlodym ludziom piwo i strzel pogadanke w stylu “nic nie róbcie bo do niczego i tak sie nie nadajecie”…

  8. Kwiatkowski z Legionowa | 11/03/2017, godz. 16:32 |

    Wartość bojowa takich formacji jest zerowa, z uwagi na wyszkolenie oraz charakter działań bojowych wszystkich współczesnych armii. Przeczytaj tekst : “Bataliony ochotnicze pod Iłowajskiem. Dotkliwa porażka Ukrainy” Taki jest zawsze efekt kiedy oddziały amatorów i niedzielnych żołnierzy (z różańcami w ręku) spotykają się z profesjonalnie dowodzoną regularną armią. Zamiast pilnie modernizować i doposażać naszą armię w nowoczesne systemy artylerii, obrony przeciwlotniczej, rozpoznania pola walki itp. będziemy wydawali miliardy na wyszkolenie, sformowanie i wyposażenie zupełnie nowych oddziałów amatorów. To jest tragiczna pomyłka.

  9. Pan jak rozumiem chciałby, aby wszystko było odgórnie reglamentowane, przez wszelkiego rodzaju ministerstwa. Ktoś chce nauczyć się obsługi radiostacji czy postrzelać? No nie, przecież to potencjalny agent podsłuchujący rozmowy i psychopata, który zacznie biegać po ulicach i strzelać do ludzi! Tylko, że gdyby dostęp do broni był powszechny, to potencjalny przestępca zastanowiłby się dwa razy. Ale rozumiem że lata ucisków wykształciły w nas postawę służącego, nie potrzebującego wolności obywatela. Niech więc Ministerstwa decydują za nas… Na całe szczęście jeszcze 2-3 pokolenia i PRL odejdzie na zawsze.

  10. Kwiatkowski z Legionowa | 05/03/2017, godz. 21:34 |

    Czy ktoś weryfikuje skład osobowy tych “niedzielnych żołnierzyków” ? Dawanie broni do ręki przypadkowym przebierańcom, nie będących żołnierzami, może mieć przykre konsekwencje.

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*