Obecne władze Legionowa trzeba zmienić! Wywiad z Bogdanem Kiełbasińskim

Bogdan Kiełbasiński kandydatem NMNS na urząd Prezydenta Miasta Legionowo, fot. NMNS

Poniżej publikujemy wywiad z kandydatem na urząd Prezydenta Miasta Legionowo, Bogdanem Kiełbasińskim. Podczas rozmowy z Anną Szczepłek prezes Stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy opowiada o swoim wyborczym programie, pomyśle na miasto i jego rozwój. Nie zabrakło także odniesień do obecnej ekipy rządzącej w stolicy powiatu legionowskiego. Zapraszamy do lektury.

Anna Szczepłek: Był Pan legionowskim radnym z ramienia Stowarzyszenia postrzeganego jako zaplecze obecnego prezydenta Smogorzewskiego. Teraz zdecydował się Pan stanąć do walki z byłym sojusznikiem. Szorstka męska przyjaźń?

Bogdan Kiełbasiński: Nie powiedziałbym (śmiech). Mandat radnego pełniłem przez 2 kadencje w latach 2006-2010 i 2010-2014. Był to okres sprzyjającej koniunktury dla rozwoju miasta z uwagi na możliwości pozyskiwania środków z funduszy Unii Europejskiej. Miasto potrzebowało rozbudowy infrastruktury m.in. w zakresie sieci wodociągowo-kanalizacyjnej i drogowej, chodników, oświetlenia. Dzisiaj wydaje się że to nic wielkiego, ale wystarczy spojrzeć na zdjęcia z lat 90-tych, aby przekonać się jak duży postęp zrobiliśmy. Ostatnie lata to także inwestycje w placówki oświatowe i sportowe. Jako Stowarzyszenie wspieraliśmy wszystkie przedsięwzięcia podnoszące jakość i komfort życia mieszkańców. Nie zgodzę się, natomiast z twierdzeniem, że byliśmy zapleczem prezydenta Smogorzewskiego. Nasze Stowarzyszenie zawsze podejmowało suwerenne decyzje, zgodnie z najlepiej rozumianym interesem mieszkańców. Jednak, kiedy część członków naszej organizacji zaczęła inaczej rozumieć rolę Stowarzyszenia i oczekiwała podporządkowania ratuszowi, decyzja Walnego Zgromadzenia jesienią 2016 roku była jednoznaczna, musieli odejść. To było trudne, ale konieczne przedsięwzięcie, a jednocześnie jasny komunikat, iż nadrzędnym kryterium naszej aktywności jest dobro mieszkańców Legionowa. Będziemy to czynić z pełną determinacją. Jest ona potrzebna, bo obecna kadencja samorządu niestety nie zapisze się dobrze w historii Legionowa. Publikacje prasowe i kolejne postępowania wyjaśniające prowadzone przez prokuraturę świadczą o tym jednoznacznie. Można zaryzykować stwierdzenie, że ten boom inwestycyjny jakiego doświadczyło Legionowo, był dobrą szkołą biznesu dla prezydenta. Na światło dzienne wychodzą sprawy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Świadczą o wykorzystywaniu stanowisk przez naszych włodarzy – jak lubią się określać – do robienia prywatnych interesów. Legionowo zostało zawłaszczone przez tę grupę, dlatego koniecznością staje się doprowadzenie do wyboru zupełnie nowego samorządu. Nasze Stowarzyszenie od 20 lat działa na rzecz lokalnej społeczności i budowania samorządu obywatelskiego. Nasze poglądy są dobrze znane, dlatego mieszkańcy dobrze wiedzą czego się spodziewać po naszych kandydatach. Stąd też wynika moja decyzja o ubieganiu się o urząd prezydenta, gdyż jestem gwarantem bezpiecznej zmiany na tym stanowisku.

Anna Szczepłek: Samorządność, to dla wielu osób abstrakcyjne pojęcie, a nowe ulice, dworzec, imprezy – to konkrety. Czym Pan to przebije?

Bogdan Kiełbasiński: Innym podejściem do kwestii dalszego rozwoju miasta. Prezydent Smogorzewski starał się maksymalnie wykorzystać możliwości inwestycyjne, bo poniekąd stały się jego pomysłem na życie. W tym pościgu „zapomniał” o zrównoważonym rozwoju miasta. Dokonując „na zamówienie” zmian planu zagospodarowania przestrzennego, doprowadził do intensywnego zagęszczania zabudowy. Nie jestem przeciwny budownictwu wielorodzinnemu, ale jeżeli dzieje się to kosztem terenów zielonych i przestrzeni życiowej dotychczasowych mieszkańców legionowskich osiedli, to nie jest dobrze. To powoduje kolejne problemy, brak miejsc parkingowych, chaos komunikacyjny, pogorszenie bezpieczeństwa na drodze. W wypadkach poszkodowane są również dzieci, o czym mogliśmy ostatnio przeczytać w lokalnej prasie. Chciałbym, aby Legionowo było miastem pełnym zieleni, z czystym powietrzem. Kiedy 3 lata temu rozpoczęliśmy publiczną debatę na ten temat, zwracaliśmy władzom uwagę na ten problem, kiedy mówiliśmy o nim w audycjach radiowych, kiedy pisaliśmy petycje do prezydenta, byliśmy konsekwentnie ignorowani. Teraz wreszcie jest realizowany program dofinansowania wymiany kotłów z paliwa stałego na gazowe, ale w naszej ocenie nieefektywnie. Nadal władze wolą więcej wydawać na pikniki miejskie i koncerty disco-polo, niż ograniczyć czasowo te wydatki i przeznaczyć większą pulę środków na wymianę pieców i przyjąć plan jak najszybszej ich wymiany. Walczymy o zdrowie i życie mieszkańców, w tym dzieci, które są najbardziej narażone na działanie szkodliwych związków chemicznych i pyłów występujących w zanieczyszczonym powietrzu. Gęstość zabudowy powoduje również konieczność budowy systemu odprowadzania wód deszczowych. Zalania głównych ulic i podtopienia występują praktycznie po każdym ulewnym deszczu. Chyba każdy zmotoryzowany mieszkaniec doświadcza też uciążliwości w ruchu lokalnym. Brak wystarczającej liczby przepraw, to wynik zaniedbań władz, które nie dopilnowały sprawy ich budowy kiedy modernizowana była linia kolejowa. Inne samorządy wynegocjowały z koleją dobre rozwiązania w tym zakresie. Tych spraw do załatwienia jest cała lista, dodam tylko, że mamy jeden żłobek w ponad 50-tysięcznym mieście, problemy z dostępnością świadczeń medycznych i pomocą osobom starszym, brakuje prawdziwego domu kultury z ofertą bezpłatnych zajęć służących rozwojowi kulturalnemu i artystycznemu dzieci i młodzieży. Nie mam wyłącznej recepty na mądrość, dlatego uważam, że istnieje też paląca potrzeba wprowadzenia budżetu partycypacyjnego, żeby mieszkańcy sami mieli szansę udziału w wydatkowaniu części środków z budżetu miasta, który sami przecież tworzą. Zamiast tego sprawdzonego i oczekiwanego przez mieszkańców rozwiązania mamy w Legionowie inicjatywę lokalną, która służy do promocji „prezydenckich radnych”. Trzeba z tym skończyć i przywrócić samorząd obywatelom. Zrobię wszystko, aby tak się stało.

Anna Szczepłek: Po rozłamie w Stowarzyszeniu, do którego doprowadziła grupa dążąca do wejścia do obozu władzy, NMNS przedstawiane jest przez media kontrolowane przez ratusz, jako słaba i nielicząca się opozycja.

Bogdan Kiełbasiński: Tak jak wspominałem jesteśmy Stowarzyszeniem z długą historią, skupiającym duże grono członków i sympatyków. Odejście tej grupy było przykrym doświadczeniem, ale nie ciosem, który mógłby zachwiać naszą działalnością. Zresztą mieszkańcy będą się mogli o tym przekonać już w najbliższych wyborach samorządowych, w których zarejestrujemy w Legionowie listy kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych do Rady Miasta i Rady Powiatu. Będą to osoby z odpowiednim doświadczeniem, dorobkiem zawodowym, dla których celem nie jest dieta radnego, ani zatrudnienie, ale wniesienie tego pierwiastka „obywatelskości” do samorządu, czego teraz zupełnie brakuje. Nie jest naszym celem też bycie opozycją za wszelką cenę. Niestety teraz dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy wypowiedź radnego nie spodoba się prezydentowi, jest od razu określany jako radny opozycyjny, z którym nie warto rozmawiać. Konsekwencje są takie, że wnioski tego radnego są odrzucane, pomimo tego, że przecież dotyczą spraw mieszkańców, których reprezentuje radny, a nie jego prywatnych spraw. Musimy sprawić, aby Rada Miasta stała się forum do dyskusji i wspólnego podejmowania decyzji. Ta obecna przejdzie do historii, jako „milcząca Rada Miasta”, która bez słowa akceptuje wszystko, co przedłoży prezydent. Zmienimy to.

Anna Szczepłek: Czy lokalne stowarzyszenia mają szansę w konkurencji z partiami politycznymi, które będą uczestniczyć w wyborach?

Bogdan Kiełbasiński: Jestem przekonany, że tak. W szczególności, jeżeli są to organizacje wiarygodne z historią działalności, a nie „twory” zakładane przed wyborami w celu ponownego wejścia do samorządu pod nowym szyldem. Aktualnie można dostrzec rosnącą popularność tzw. ruchów miejskich. W Warszawie dużą popularność zdobyło stowarzyszenie „Miasto jest nasze”. W Legionowie jesteśmy my, ale od kilku lat działa też Stowarzyszenie Legionowskich Lokatorów (SLL). To dobrze, właśnie o to chodzi, aby mieszkańcy mieli wpływ na to co się dzieje w ich mieście. Jest to możliwe dzięki takim oddolnym inicjatywom obywatelskim. Chyba wszyscy mamy momentami już dosyć tego ciągłego sporu politycznego i nie chcielibyśmy, aby na dobre zagościł on w samorządzie. Może dlatego w ostatnim czasie można było przeczytać o wygranej w wyborach uzupełniających niezależnych kandydatów. Niestety wielokrotnie polityka wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Przykładem jest reprywatyzacja w Warszawie, a w Legionowie doprowadzenie przez prezydenta Smogorzewskiego do wyprowadzenia gminnego majątku o wartości 200 mln zł do spółki miejskiej KZB Legionowo. Forsował to rozwiązanie „pod płaszczykiem” działania na rzecz zwiększenia wpływów do budżetu oraz obniżenia kosztów działalności placówek oświatowych i obiektów sportowych. Oczekiwanego efektu ekonomicznego dla miasta nie widać, ale teraz prezydent jednoosobowo, bez zgody Rady Miasta dysponuje tym majątkiem. Jak ujawniła prasa podjął już pierwsze bulwersujące opinię publiczną decyzje o sprzedaży nieruchomości. Wyciągnęliśmy naukę z tego doświadczenia i dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach, komercjalizacji Centrum Komunikacyjnego wraz z parkingiem udało się zapobiec. To nasze Stowarzyszenie było pomysłodawcą budowy wielopoziomowego parkingu przy stacji kolejowej. Naszych inicjatyw było oczywiście więcej, ale o tym jeszcze będzie okazja wspomnieć przy innej okazji.

Anna Szczepłek: Czego można Panu życzyć w najbliższej przyszłości?

Bogdan Kiełbasiński: Jestem człowiekiem spełnionym w życiu prywatnym i zawodowym. Jeżeli czegoś bym sobie życzył to więcej wolnego czasu dla rodziny. W ostatnich latach dużo miejsca w moim życiu zajmuje działalność społeczna. Jeżeli spotykasz się z ludźmi, to lista problemów do rozwiązania nigdy się nie kończy. Chciałbym, aby w nadchodzącej kampanii wyborczej debata publiczna toczyła się właśnie wokół tych spraw. Nie możemy dopuścić do zdominowania wyborów samorządowych przez partie polityczne, które wygraną traktują jako łup w toczącej się „wojnie na górze”. Zdecydowałem się w nich uczestniczyć także dlatego, aby po latach kiedy wybór prezydenta był w zasadzie plebiscytem poparcia, wreszcie mieszkańcy mieli możliwość realnego wyboru spośród kilku kandydatów. Jeżeli mieszkańcy zdecydują o wyborze kandydata obywatelskiego, za jakiego się uważam, to naprawimy legionowski samorząd i zadbamy o dalszy, ale zrównoważony rozwój miasta.

Z Bogdanem Kiełbasińskim, Prezesem Stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy, kandydatem na urząd Prezydenta Miasta Legionowo rozmawiała Anna Szczepłek, Rzecznik Prasowy NMNS.

Wywiad pochodzi z bloga Bogdana Kiełbasińskiego. KLIKNIJ TUTAJ aby przejść na blog.

/A.Sz., red./

3 razy komentowano artykuł "Obecne władze Legionowa trzeba zmienić! Wywiad z Bogdanem Kiełbasińskim"

  1. Legionowscy włodarze założyli plan na rozwój Legionowa, stworzenie z tego miasta totalnej sypialni
    Do boju ruszyli wszyscy którzy chcieli budować, spółdzielnia mieszkaniowa, deweloperzy
    W efekcie mamy zabudowane wszystkie dostępne działki ale jedynie blokami i szeregowcami, niestety bez rozwoju innej infrastruktury
    Na takiej Olszankowej straszą całe osiedla szeregowców, z jednym wjazdem o szerokości jednego samochodu osobowego lub architektoniczne potworki na wspomnianej ulicy
    Jeżeli tak jest wszędzie to należy współczuć mieszkańcom bo zabito to miasto

  2. ” Teraz byle jaka działka i juz stoją szeregowce ”
    co zrobic – kazdy chce gdzies mieszkać – nie tylko Pani.

    Głośne imprezy mogą się zdarzyć w każdym innym miejscu i mieście – po prostu pech i tyle.
    L-wo jest spoko 😉

  3. Super miasto to było dawno temu. Od kilku lat mieszkam na Olszankowej. Bylo super. Cicho, spokojnie. Teraz byle jaka działka i juz stoją szeregowce albo jakis pekin wielorodzinny bez parkingu. Samochody stoją na ulicy. Ktoś buduje hotel dla Ukraińców, a inny robi taką imprezę na działce, do 2.00 w nocy, że cała okolica nie śpi. Dzwonię na Policję,bo synek płacze, a tu mówią , ze to pan z Solidarnosci o ze nie zrobią nic, bo niby wpuścić ich nie chce. Dzwoniłam jako 11-ty zgłaszający tą samą sprawę. Cyrk. To już nie to miasto, które kochałam. Tu już nie ma dla nas miejsca. Niestety jest za to kredyt na dom…

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *