Legionowo: Zwiększyli nakład „Miejscowej”. Ratusz boi się opozycji?

Nakład wydawanej przez miejską spółkę KZB Legionowo, finansowanej przez ratusz „Gazety Miejscowej” niespodziewanie wzrósł do 20 tys. egzemplarzy. Jeszcze tydzień temu było to zaledwie 10 tys. Co skłoniło wydawcę tego reprezentującego wyłącznie interesy ekipy Smogorzewskiego czasopisma do podjęcia takiej decyzji? Okazuje się, że powodów może być kilka – od pokazania opozycji swojej siły, po strach, że polityczni przeciwnicy i niezależne media systematycznie zwierają szeregi w walce z kolesiostwem, brakiem przejrzystości i arogancją obecnej władzy.

Ostatnie dni przyniosły pewne przetasowania i przesunięcia na froncie wojny „legionowsko-legionowskiej”. Po skandalicznym, pachnącym komunistyczną propagandą tekście Gazety Miejscowej, która zarzuciła niezależnemu tygodnikowi To i Owo kłamstwo, w internecie zawrzało. Choć większość mieszkańców dziwiła się takiemu atakowi na niezależną prasę, to znalazła się i grupka powiązanych z ratuszem aparatczyków, którzy propagandowej gazety bronili niemal jak niepodległości. Skończyło się na tym co zwykle, czyli wzajemnymi blokadami profilów na Facebook-u, oskarżeniami, wyzwiskami i ogólnym narzekaniem. Sprawa ataku na To i Owo, które od lat rzetelnie opisuje legionowską rzeczywistość okazała się jednak precedensem, dlaczego?

Choć wojenki lokalnych mediów zdarzały się już wcześniej, to jednak nikt do tej pory otwarcie nie mówił, że druga strona najzwyczajniej kłamie, albo nawet sama tworzy rzeczywistość, którą potem opisuje. Artykuł Gazety Miejscowej zatytułowany „To i Owo kłamie!”, autorstwa nikomu nie znanej i nigdy przez nikogo nie widzianej Anny Krajewskiej można powiedzieć zachwiał podstawami lokalnej demokracji, której niezależne media są przecież nieodłączną częścią. Sprawa jest tym bardziej poważna, że – przypomnijmy – atak przeprowadziła gazeta całkowicie zależna od Urzędu Miasta.

Obrońcy lokalnej demokracji zwierają szyki

Do tej pory łatwo było ekipie Romana Smogorzewskiego walczyć z opozycją i niezależnymi od nich mediami, bo były one rozdrobnione i każdy działał „na własną rękę”. Na szczęście, dla „lokalnej demokracji” pomału zaczęło się to zmieniać. Za pierwszy krok jednoczenia się opozycji walczącej z patologiami serwowanymi przez obecną władzę można śmiało uznać współpracę pomiędzy Stowarzyszeniem Nasze Miasto Nasze Sprawy i Stowarzyszeniem Legionowskich Lokatorów. Zaczęło się od spraw związanych z SMLW, teraz obie organizacje współpracują już na wszystkich możliwych płaszczyznach. Ten fakt nie spodobał się władzy, która najpierw przeprowadziła zmasowany atak na Bogdana Kiełbasińskiego, szefa NMNS oraz na SLL za pomocą „usłużnej” na takie okazje Gazety Miejscowej, a potem próbowała „rozwalić” Nasze Miasto Nasze Sprawy od środka. Secesja radnych, rozwiązanie klubu w Radzie Miasta i na koniec próba odwołania zarządu stowarzyszenia przez sympatyzujących ze Smogorzewskim członków – to wszystko nie działo się bez przyczyny, o czym jawnie mówi sam Bogdan Kiełbasiński. Ten zmasowany atak na opozycję nie przyniósł jednak wymiernych dla władzy korzyści. Władza co prawda pokazała swoją siłę, ale oberwała rykoszetem. “Niewyraźne” do tej pory Stowarzyszenie Nasze Miasto Nasze Sprawy jest obecnie postrzegane przez mieszkańców jako twarda i nieugięta opozycja, a jego prezes Bogdan Kiełbasiński wyrósł niespodziewanie na jej lidera.

Podobnie sprawa ma się z niezależnymi mediami, które “bez lukrowania” opisują lokalną rzeczywistość. Aby trafić ze swoim przekazem nieskalanym „ratuszową” propagandą do jeszcze większej liczby mieszkańców postanowiły wymieniać się materiałami i rozpoczęły merytoryczną współpracę – mowa tu oczywiście o Mazowieckim To i Owo, najstarszej legionowskiej gazecie oraz o Portalu Legio24.pl. Dzięki tej współpracy najlepsze teksty z Mazowieckiego To i Owo zostaną udostępnione czytelnikom Legio24.pl, a niektóre artykuły naszego portalu będzie można przeczytać w To i Owo.

Opozycję wzmocnił chaos i brak profesjonalizmu ekipy Smogorzewskiego

Trzeba tutaj jasno podkreślić, że współpraca Naszego Miasta Naszych Spraw ze Stowarzyszeniem Legionowskich Lokatorów wynika wprost z nieetycznych działań ekipy Smogorzewskiego oraz jej propagandowej tuby – „Gazety Miejscowej”. To przez te działania orędownicy przejrzystości w pracy samorządu, przeciwnicy cwaniactwa i kolesiostwa zostali niejako zmuszeni by pokazać władzy, że stać ich, aby się zjednoczyć i być może wygrać kolejne wybory samorządowe w 2018 roku. Także niezależne media nie pozwolą na to, aby w ferworze politycznej walki stać się ofiarą chaotycznych ataków współpracowników Smogorzewskiego i miejskich urzędników marzących tylko o wygraniu kolejnych wyborów i utrwaleniu swojej niepodzielnej władzy.

Szkoda tylko, że ze zmieniającej się politycznej rzeczywistości władza nie wyciąga wniosków. Zwiększenie nakładu Gazety Miejscowej jest tylko na to przykładem. Zmiany na lepsze, w zachowaniu ratusza, nie należy się więc spodziewać, za to kolejnych ataków na opozycję i niezależne media już jak najbardziej. Zdumiewająca jest ta przewidywalność działań Urzędu Miasta Legionowo. Kilka dni temu na jednym z Facebook’owych forów pojawił się taki oto rysunek niewiadomego autorstwa. Wystarczyły 2 dni, by stał się rzeczywistością.

15589627_1245176358883122_8059700205614322229_n

/red/

3 razy komentowano artykuł "Legionowo: Zwiększyli nakład „Miejscowej”. Ratusz boi się opozycji?"

  1. Niech ze swoich prywatnych pieniędzy redagują tego szmatławca. A nie z publicznych, naszych pieniędzy.

  2. Hermenegilda | 16/12/2016, godz. 20:17 |

    Wczoraj jakiś, za przeproszeniem żul, wciskał tę gazetę przechodniom przy najnowszym cudzie architektonicznym Gucina, zwanym szumnie “Centrum Komunikacyjne” (tudzież stodoła).

  3. Ludzie tym propagandowym szmatławcem palą w piecach. Smog w smogu.

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*