Legionowo: Strażnicy miejscy i strażacy pomogli starszemu małżeństwu

Fot. arch. Legio24.pl

W środę (15.04) o godz. 18:20 dyżurny straży miejskiej odebrał niecodzienne zgłoszenie od starszej pani, zamieszkującej w jednym z domów przy ul. Mazowieckiej w Legionowie, która twierdziła, że jej mąż spadł z łóżka i ona nie jest w stanie sama go podnieść. Kobieta prosiła strażników o pomoc. Na miejsce natychmiast wysłano patrol.

Ponieważ furtka na posesję była zamknięta, a starsza pani nie mogła – ze względu na swój stan zdrowia – wynieść klucza do niej, o pomoc poproszono również straż pożarną. Po przyjeździe strażacy przeskoczyli przez ogrodzenie i udali się do mieszkania po klucz. Następnie otworzyli furtkę i służby mogły wejść do domu.

Kiedy strażnicy i strażacy weszli do środka okazało się, że mąż kobiety faktycznie leży na podłodze i nie jest wstanie sam się podnieść. Starsza kobieta, która także miała problemy z poruszaniem się również nie mogła mu pomóc. Wezwano karetkę pogotowia. Lekarz zbadał mężczyznę i zadecydował o przewiezieniu go do Szpitala Bródnowskiego.

W transporcie chorego do karetki pomogli strażacy, dzięki czemu szybko trafił on do samochodu i odjechał do Warszawy.

W sumie wspólna akcja ratunkowa strażników miejskich i strażaków trwała nieco ponad godzinę. Być może dzięki szybkiemu i skoordynowanemu działaniu legionowskich służb udało się mężczyźnie uratować zdrowie, a być może również życie.

/red/

7 razy komentowano artykuł "Legionowo: Strażnicy miejscy i strażacy pomogli starszemu małżeństwu"

  1. Jak znajoma zgubila psa- mlody byl i uciekl, i znalazł go jakis czlowiek, to wlepili jej mandat, że nie pilnowala, a ona od zmysłów odchodzila z rozpaczy. wydzwonila wzystkie instytucje ze straża miejską na czele, a oni bach mandacik. Wstyd. To my na nich płacimy i maja nam pomagac, ale to same gwiazdy.

  2. po sąsiedzki | 18/04/2015, godz. 13:35 |

    A PO CO MIELI SAMI SIĘ TRUDZIC, ONI SA NIECHETNI DO PRACY I WYKAZYWANIA SIE AKTYWNOSCIĄ…NIESTETY.JAK PARE RAZY PROSILAM O POMOC, ODMAWIALI, BO … ZAWSZE MIELI POWOD.

  3. AGNIESZKA | 16/04/2015, godz. 19:07 |

    Z tego artykułu wynika, że nasi strażnicy miejscy przez ogrodzenie nie przeskoczą, dźwigać też nie mogą, więc się pytam, czy ich praca to spacery i przejażdżki po mieście służbowym taborem ?
    Człowiek potrzebował pomocy medycznej, być może liczyła się każda minuta.
    Na czym polegał problem, że musieli wzywać Straż Pożarną ? Czas trwania tej wspólnej akcji /ponad godzinę/ też wprawia mnie w zdumienie.

  4. Jak lepią mandaty za złe parkowanie – źle
    Jak pomagają – źle
    Najlepiej jakby nic nie robili, tylko wtedy też znalazłby się jeden z drugim i krzyczeli że trzeba zlikwidować Straż miejską. I wtedy dopiero byłoby eldorado dla pijaczków, handlarzy narkotykami i całego głupawego elementu.

  5. Buractwu nie dogodzisz

  6. Szkoda że nie wezwali GROM-u i CBŚ-u. Ale jak widzę tych strażników texasu to nie dziwie się że obca im jest aktywność fizyczna. Ruszyć dupska z Daci na piesze patrole to szybko kondycja będzie lepsza.

  7. a strażnicy wezwali straż zeby oni przeskoczyli przez ogrodzenie….hm…

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *