Legionowo: Starają się o nowe mieszkanie socjalne z powodu choroby. Nie dostaną, bo są dłużnikami KZB

Poprosili o pomoc, usłyszeli, że są dłużnikami, Fot. RH/Legio24.pl

Władze Legionowa oraz zależna od nich spółka KZB Legionowo nogami i rękami zapierają się przed udostępnieniem nowego mieszkania socjalnego dla jednej z rodzin zamieszkujących ruderę przy ul. Sikorskiego 11. Sprawa jest pilna, bo jedna z zamieszkujących tam osób ciężko zachorowała i grozi jej amputacja nóg. Obecny lokal, przeznaczony od kilku lat do rozbiórki nie spełnia choćby minimalnych wymagań dla tak ciężko chorego człowieka. Prośby o pomoc, wyrażone kilka dni temu na profilu w portalu społecznościowym Facebook, spotkały się z bardzo nieprzychylnym przyjęciem władz. Zamiast propozycji rozwiązania problemu rodzina chorego człowieka usłyszała, że jest rekordowym dłużnikiem, a na dodatek wybrzydza w propozycjach ratusza. Metoda „kija” stosowana przez ekipę prezydenta Smogorzewskiego zbulwersowała lokalną opinię publiczną.

Kilka dni temu, na profilu jednej z grup znajdującym się na portalu społecznościowym Facebook ukazała się prośba o pomoc w dostosowaniu jednego z mieszkań przy ul. Sikorskiego 11 dla potrzeb bardzo chorego człowieka, któremu grozi amputacja nóg. Apel wystosował pasierb chorego, mieszkaniec Legionowa Robert Hincman. W apelu pan Robert opisał niechęć władz miasta do przyznania lepszego lokalu socjalnego, ze względu na chorobę ojczyma. Zwrócił także uwagę, że obecny lokal zupełnie nie jest przystosowany dla tak ciężko chorej osoby. Brakuje między innymi możliwości codziennej kąpieli w gorącej wodzie, która jest jednym z elementów terapii. Nie wierząc w dobrą wolę władz miasta Robert Hincman poprosił ludzi dobrej woli o pomoc w przystosowaniu obecnego lokalu do nowych potrzeb. O sprawie poinformował także media. Post Pana Roberta, troszczącego się o matkę, chorego ojczyma oraz niepełnoletnią siostrę poruszył mieszkańców Legionowa. W ciągu kilku dni udostępniono go wiele razy, wyrażając słowa poparcia. Apel poruszył także władze miasta, jednak nie w taki sposób, jak się tego spodziewano.

W odpowiedzi na prośbę o pomoc usłyszeli, że są dłużnikami

Kilka dni po opublikowaniu postu na Facebooku, na stronie internetowej ratusza ukazał się tekst będący w opozycji do słów Pana Roberta Hincmana. Artykuł, który śmiało można nazwać dziennikarskim paszkwilem, skierowanym wprost przeciwko potrzebującym ludziom miał tylko jedno zadanie – zneutralizować przekaz postu napisanego na Facebooku przez Pana Hincmana. – W artykule na stronie legionowo.pl moja rodzina została przedstawiona w krzywym zwierciadle. Z tekstu wynika, że jesteśmy patologią, nie płacącą czynszu, z rekordowymi długami, które powstały na nasze życzenie, a na dodatek wybrzydzamy i odmawiamy innych lokali, które ratusz z KZB nam dają. To absolutna wierutna bzdura, wypociny wyssane z palca, które wypaczają obraz skomplikowanej sytuacji – mówi Portalowi Legio24.pl Robert Hincman, autor Facebook-owego postu. – Napisałem sprostowanie do ratusza, do czego mam prawo zgodnie z Prawem Prasowym. Czekam na jego publikację. W rozumieniu art. 32 Ustawy ratusz ma obowiązek je opublikować w wyznaczonym przeze mnie terminie 7 dni. Jeśli tego nie zrobi, wybiorę się do sądu. Jestem zdeterminowany – dodaje Pan Robert.

Sprostowanie do ratusza

Poniżej publikujemy pełną treść sprostowania, które Robert Hincman wysłał do Urzędu Miasta Legionowo. Sprostowanie zostało skierowane na ręce Tamary Mytkowskiej, której referat odpowiada za publikacje na stronie internetowej.

W artykule pt. „Lokatorzy w trudnej sytuacji”, opublikowanym na stronie internetowej UM Legionowo w dniu 06 marca 2017 roku, opisującym sytuację mieszkaniową mojej rodziny, znalazło się wiele poważnych nieścisłości powodujących u Czytelników błędny obraz sytuacji. Jako wymieniony w artykule z imienia i nazwiska syn lokatorki mieszkania socjalnego przy ul. Sikorskiego 11 postanowiłem odnieść się do w/w tekstu.

1. Autor artykułu w sposób kategoryczny stwierdza, że moja rodzina nie uregulowała połowy należności za wymianę okien w zajmowanym mieszkaniu przy ul. Sikorskiego 11. To prawda, jednak autor pominął już kwestię dlaczego. Otóż należności te nie zostały uregulowane z powodu bardzo poważnej choroby nóg mojego ojczyma i kosztów związanych z jej leczeniem, a w zasadzie tylko łagodzeniem jej objawów, o czym KZB Legionowo było na bieżąco informowane przez moją matkę. Warto wspomnieć, że same tylko specjalistyczne plastry to wydatek 400 złotych na pięć dni. Całkowity koszt zeszłorocznych wydatków mojej rodziny na leczenie to kwota rzędu nawet 10 tysięcy złotych. Każdy z mieszkańców stając przed dylematem, czy spłacić zaciągnięte zobowiązanie, czy ratować życie i zdrowie najbliższego postąpiłby podobnie jak moje matka. Życie i zdrowie nie zna bowiem ceny wyrażonej w pieniądzach.
2. Autor artykułu błędnie poinformował czytelników, że mojej matce zostało zaproponowane inne mieszkanie. Takiej propozycji nie było. Owszem Pani Kucharska w UM Legionowo powiedziała mojej matce, że jakieś mieszkanie przy Słowackiego jest remontowane, ale ona nie wie czy uda się je załatwić i musi spytać prezydenta. Nigdy informacji zwrotnej nie otrzymaliśmy. Moja matka nawet nie widziała tego mieszkania na oczy. Oczywiście wiedzieliśmy, że jest tam jedynie pokój z kuchnią i wyraziliśmy swoje obawy o brak choćby drugiego pokoju. Jest on niezbędny, bo moja matka i ojczym zamieszkują wraz z 14-letnią siostrą. Własny, choćby najciaśniejszy kąt dla dziewczynki w jej wieku, jest po prostu konieczny. Nie jestem wstanie powiedzieć, czy moja matka odmówiłaby przyjęcia tego lokalu, gdyby choć go zobaczyła. Powtarzam, prawda jest taka, że oficjalnej propozycji przyjęcia lokalu nie było, nie było także i naszej odmowy. W tym przypadku autor artykułu całkowicie mija się z prawdą.
3. Moja rodzina nie płaciła za mieszkanie socjalne? Tutaj także jest pełno nieścisłości. Kiedy moja matka wychowując mnie samotnie dostawała w 1994 roku lokal przy ul. Sikorskiego miała zapewnienie, że pełna azbestu, niezdrowa i zaniedbana „rudera” to lokal tymczasowy, jedynie na 3 miesiące. Płaciła jednak kilkuset złotowy czynsz regularnie przez ponad 4 lata. Później straciła pracę. Pamiętają Państwo doskonale rzeczywistość lat 90-tych i prawie 30% bezrobocie. Wiecie więc Państwo doskonale, że znaleźć wtedy zatrudnienie matce samotnie wychowującej kilkuletniego syna łatwo nie było. Dług narastał, choć moja matka starała się go spłacić. Pracowała między innymi w KZB jako gospodarz domu. Należności czynszowe miejska spółka pobierała z jej wynagrodzenia. Następnie na świat przyszła moja najmłodsza siostra, co wiązało się z kolejnymi wydatkami i niemożnością świadczenia pracy przez moją matkę. Kiedy związała się ona z moim ojczymem, wspaniałym człowiekiem, był on już chory. Z powodu choroby także miał problem ze znalezieniem zatrudnienia, ale prace dorywcze pozwalały nam żyć i płacić najpotrzebniejsze rachunki, w tym co jakiś czas pewną kwotę na rzecz KZB. Ostatni rok to jednak prawdziwa katastrofa. Choroba ojczyma postępuje tak bardzo, że obecnie grozi mu amputacja. Leczenie jest bardzo drogie, o czym pisałem wcześniej. Po mimo tego ciężaru moja matka postanowiła uregulować wszelkie zadłużenie z tytułu zajmowanego lokalu. Obecnie regularnie płaci czynsz oraz raty długu, co miesiąc 550 złotych. Tak jak Państwo widzą, robimy co możemy by wyjść na prostą. Pisanie o nas jak o największych miejskich dłużnikach jest krzywdzące i stygmatyzuje moją rodzinę. Dyskryminuje się ją i piętnuje ze względu na zasobność portfela.

Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia pomogły Czytelnikom zrozumieć istotę problemu w jak najbliższy prawdzie sposób, wolny od uprzedzeń pełnych w artykule Urzędu Miasta Legionowo.

Robert Hincman

Przyglądając się sprawie rodziny Pana Roberta Hincmana nie można oprzeć się wrażeniu, że legionowska władza zamiast pomagać osobom znajdującym się w trudnej sytuacji, tym najbardziej potrzebującym, po raz kolejny pokazała swoją prawdziwą twarz okazując pogardę, wyśmiewając i jak to się ładnie mówi „sprowadzając do parteru”. Zamiast nowego mieszkania rodzina w potrzebie otrzymała publiczny czyściec wywlekający najmniej przyjemne epizody z jej życiorysu.

/red/

2 razy komentowano artykuł "Legionowo: Starają się o nowe mieszkanie socjalne z powodu choroby. Nie dostaną, bo są dłużnikami KZB"

  1. Może sprawy załatwia się inaczej a nie pieniądzem.

  2. Krzysztof | 09/03/2017, godz. 15:45 |

    Byliby z rodziny badz znajomych Romana to dostaliby od ręki nowy lokal.

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*

AntySPAM *