Legionowo: B. Kiełbasiński w liście otwartym – „Więcej pokory Panie Rosiak”

Bogdan Kiełbasiński, prezes Stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy, Fot. Legio24.pl

Nie milkną echa protestu mieszkańców Legionowa sprzeciwiających się dogęszczaniu osiedli. Dzieje się tak głównie dlatego, że władze spółdzielni mieszkaniowej oraz współpracujące z nią od lat obecne władze Legionowa przystąpiły do kontrataku. Jego bohaterem jest Bogdan Kiełbasiński – coraz bardziej wyrazisty lider, niegdyś mdłej opozycji – Stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy, który systematycznie odnosi się do publikacji na swój temat w zależnych od obecnej władzy mediach – wydawanej przez KZB „Gazecie Miejscowej” oraz nadającej w spółdzielczej kablówce telewizji LTV. W poniedziałek (16.05) do naszej redakcji przyszedł list otwarty od Bogdana Kiełbasińskiego, który publikujemy w całości poniżej:

“Jak władze SMLW zrobiły ze mnie wroga nr 1

Jestem zaskoczony skalą publikacji na mój temat. W ostatnim tygodniu naliczyłem ich kilka i wszystkie miały na celu podważenie mojej wiarygodności. A wszystko zaczęło się tak niewinnie od spotkania z mieszkańcami Osiedla Jagiellońska w 2013 roku. Zostałem na nie zaproszony, kiedy legionowska Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa poinformowała, że planuje zbudować kolejny blok, tym razem przy ulicy Broniewskiego. Teraz jestem opisywany jako główny organizator protestu, chociaż nie przypisuję sobie tej roli, bo to mieszkańcy są bohaterami w tej nierównej walce z władzami Spółdzielni .

Z publikacji medialnych można wnioskować, że to były radny Bogdan Kiełbasiński rządzi w Legionowie od kilkunastu lat, ma większość w Radzie Miasta i jest odpowiedzialny za wszystkie decyzje związane z efektem zagęszczania zabudowy. Prezes SMLW idzie nawet dalej w swoich wypowiedziach sugerując, że działam na zlecenie legionowskich deweloperów. Jako przykład podał inwestycję realizowaną przy ulicy Kazimierza Wielkiego, gdzie powstaje wielorodzinny budynek w sąsiedztwie nowego marketu. To przysłowiowy „strzał w stopę” Prezesa, bo działka ta została sprzedana przez władze miasta, a radni wyrazili zgodę na jej zbycie tylko dlatego, że otrzymali zapewnienie iż powstanie tam nowa biblioteka miejska. Tego typu manipulowanie opinią publiczną stosowane jest od lat. Wykorzystywane są do tego lokalne media takie jak „Gazeta Miejscowa” wydawana przez miejską spółkę KZB LEGIONOWO, czy też spółdzielcza telewizja LTV. Służą prezentowaniu tylko jedynej słusznej „prawdy”. Dlatego też, chyba dla nikogo nie jest już zaskoczeniem, że nie informują o takich wydarzeniach jak uchwała podjęta na ostatniej sesji Rady Miasta, na mocy której głosami Klubu Radnych „Porozumienie Prezydenckie” dokonano zmiany planu zagospodarowania przestrzennego na działkach przy ulicy Pałacowej na Osiedlu Sobieskiego. Pierwotnie przeznaczone one były pod zabudowę jednorodzinną i infrastrukturę miejską. Teraz będzie tam można zbudować kolejne bloki. O całej sprawie byłoby cicho, gdyby nie radny Leszek Smuniewski, który doprowadził do dyskusji na ten temat, próbując zablokować przyjęcie uchwały.

Wracając do problemu zagęszczania zabudowy – w ostatnim wydaniu „Gazety Miejscowej” Prezes Szymon Rosiak żongluje liczbami dotyczącymi przyrostu ludności, próbując odwrócić uwagę od niezaprzeczalnego faktu, że Legionowo jest miastem o najwyższej w Polsce gęstości zaludnienia na poziomie 4008 osób/km2. Prezes jest nieprecyzyjny, podając 51.673, jako liczbę mieszkańców miasta, gdy tymczasem wg Głównego Urzędu Statystycznego Legionowo zamieszkuje 54.272 osoby (dane za 2014 r). Natomiast w roku 2004 liczba ta wynosiła 50.600 osób. Liczby same mówią za siebie, a różnica byłaby jeszcze większa, gdyby uwzględnić osoby, które napływają do stolicy poszukując pracy, a w Legionowie wynajmują mieszkania.

Budowanie kolejnych bloków w oczywisty sposób negatywnie wpływa na komfort życia mieszkańców. Nowe bloki zabierają nieliczne już wolne tereny, generują dodatkowe miejsca parkingowe i zmniejszają szansę na zagospodarowanie terenów dla celów rekreacyjnych. Mieszkańcy potrzebują nie tylko dachu nad głową, sklepu i miejsca parkingowego, potrzebują także świeżego powietrza, parków i placów zabaw oraz przestrzeni do życia. W załączonej do wywiadu tabeli napisano, że w latach 2013-2015 wydanych zostało 14 pozwoleń na budowę budynków wielorodzinnych na terenie Legionowa. Czy w tej sytuacji zagęszczanie zabudowy to mit, czy fakt?

Nie zrezygnuję z szukania rozwiązania prowadzącego do zmiany decyzji władz SMLW w sprawie budowy bloku przy ulicy Broniewskiego. Moja pisemna prośba o przekazanie kopii umowy użytkowania wieczystego spotkała się z ironiczną propozycją Prezesa, bym zamiast działki, którą dysponuje Spółdzielnia, przekazał miastu swój dom. Warto podkreślić, że moja prośba była zasadna, gdyż rozwiązanie takiej umowy jest prawnie dopuszczalne, ale nie będziemy wiedzieli, czy w tym przypadku jest możliwe, dopóki nie poznamy jej treści. Na dobrą wolę ze strony władz SMLW w tym względzie nie liczę.

Na koniec chciałbym odpowiedzieć tylko na jedną z wielu skierowanych pod moim adresem insynuacji, która dotyczyła zaufania społecznego. W działalność społeczną i samorządową zaangażowany jestem już od ponad dekady, więc kwestia zaufania społecznego była i jest dla mnie istotna. Sprawdziłem wyniki ostatnich wyborów samorządowych, które wyraźnie pokazują iż otrzymałem więcej głosów (225), kandydując do Rady Miasta z małego okręgu w centrum Osiedla Jagiellońska, niż Szymon Rosiak startujący do Rady Powiatu z dużego okręgu obejmującego połowę miasta. Na Prezesa Spółdzielni, w której zasobach mieszka 25.000 osób, oddano tylko 213 głosów. Więcej pokory Panie Prezesie.

Bogdan Kiełbasiński, Prezes Zarządu
Legionowskiego Stowarzyszenia Promocji Samorządności
NASZE MIASTO NASZE SPRAWY”

(zachowano oryginalną pisownię autora listu)

/red/

7 razy komentowano artykuł "Legionowo: B. Kiełbasiński w liście otwartym – „Więcej pokory Panie Rosiak”"

  1. nihilista | 10/06/2016, godz. 12:07 |

    ja bym zburzył całe osiedle Broniewskiego.
    ludzi przepędził w diabły!

  2. W sprawie nowego budynku na Broniewskiego: spółdzielnia podobno przeprowadziła ankietę i mieszkańcy odrzucili pomysł placu zabaw. Jacy mieszkańcy? jednego bloku bezpośrednio przy placu? Nikt nie pytał o zdanie mieszkańców bloku nr 6, który jest budynkiem komunalnym, ale posiadającym własną wspólnotę i gdzie większość właścicieli wykupiło swoje lokale od miasta. Nikt nas nie spytał o plac zabaw, ale gdy powstanie nowy budynek to wjazd do niego będzie spod naszego bloku, stracimy miejsca parkingowe, nagle wzrośnie ruch na uliczce, na którą wychodzimy prosto z klatek. Czy to jest sprawiedliwe? My też jesteśmy w grupie protestujących, ale nikt nam nie dał żadnego wyboru.

  3. Krzysztof | 21/05/2016, godz. 07:07 |

    Dobrze ,ze bedzie budynek . Mam serdecznie dosyc psow i ich wlascicieli.Plac zabaw to tylko idea .Zaraz zrobia wybieg dla swoich pupili . I nawet piaskownicy dzieciom nie zostawia.

  4. @Behem Żeby urzędas pomyślał musi mieć mózg,czyli coś takiego co normalny człowiek posiada do życia i funkcjonowania. Człowiek który zostanie urzędnikiem zatraca bezpowrotnie ten organ i jego praca polega wyłącznie na wykonywaniu poleceń wysoko postawionego ojca przełożonego miasta Legionowo.
    Zatem jeżeli WM które głównie funkcjonują na terenie os.Piaski nie zrobią czegoś same na tzw.władzunię nie ma co liczyć. Ona pamięta tylko o pobraniu podatków od nieruchomości i gruntu.

  5. Może mieszkańcy którzy protestują przeciwko budowie bloku na Broniewskiego popełnili błąd nie zgadzając się na powstanie tam placu zabaw
    Ale teraz nie powinni być karani poprzez wciśnięcie tam kolejnego betonowego kloca.

    Natomiast na Piaskach o ile dobrze pamiętam to WAM przekazała teren dla miasta pod warunkiem wybudowania na tym terenie budynku użyteczności publicznej typu żłobek czy przedszkole
    Władze naszego kochanego miasta zrobiły jednak wszystko aby wybudować tam blok
    I jak widać dopięły swego
    Dla drążących temat proponuję po czasie sprawdzić kto kupił tam mieszkania

  6. A co mają powiedzieć mieszkańcy osiedla Piaski? Po postawieniu Kauflanda zniknął ostatni park po drugiej stronie torów. Teraz pozostaje im jeździć do lasu.

    Buduje się zaś kolejny blok opodal tego hipermarketu; rozumiem, że był to teren niewykorzystany (dziki parking i nieużywane boisko), ale naprawdę można byłoby postawić tam chociaż siłownię plenerową, a nie kolejne bloczysko. Na Piaskach nie ma właściwie żadnego miejsca do rekreacji (nie licząc orlika przy szkole). Z psem trzeba chodzić wzdłuż ulic, dzieci mają tylko jeden w miarę duży plac zabaw. O parku można zapomnieć.

    Po przeciwnej stronie torów są przynajmniej parki, tężnia, siłownie, powstają nowe ścieżki rowerowe. Tymczasem Piaski pozostają terenem drugiej kategorii, odciętym od głównej części miasta żenującym przejściem podziemnym. Co z tego, że buduje się pochylnię od strony Piasek, skoro z drugiej strony trzeba będzie po staremu wdrapywać się po schodach? Czemu przy projektowaniu dworca żaden z odpowiedzialnych za to urzędasów o tym nie pomyślał?

  7. W sprawie wybudowania bloku przy ul. Broniewskiego, to była inna sytuacja, była propozycja zrobienia placu zabaw,ale mieszkańcy tego osiedla się nie zgodzili, bo stwierdzili, że będzie głośno. To ,jak nie chcecie placu to będzie blok.
    Mieszkańcy jak się dowiedzieli że będzie blok to teraz walczą żeby był park, albo plac zabaw. Ludzie sami nie wiedzą co chcą…
    Ja mieszkam też blisko placu zabaw, praktycznie to mam go pod samymi oknami i też nieraz złoszczę się że jest głośno, ale jak pomyślę że mogły by tu stać samochody to zmieniam zdanie.

Zostaw swój komentarz

E-mail nie będzie publikowany.


*